Przed rejsem
Przed rejsem
Skipper (kapitan jachtu):
Armand Żukowski vel Armata
- kapitan jachtowy
- kapitan motorowodny
- skipper RYA
- nurek CMAS
- ratownik WOPR
- instruktor sportowy
   Poleciałem na Sao Miguel na chwilę, odebrać 2 katamarany po przeprawie atlantyckiej. Kilka dni trwało przygotowywanie łódek do dalszego etapu (przy okazji duży ukłon do skipperów, którzy przeorali tymi jachtami ocean bez żadnych istotnych strat, pomimo ciężkich warunków). Pewnego wieczora, licząc sztućce w mesie, usłyszałem miarowe bębnienie dochodzące gdzieś ze starówki Ponta Delgada. Tak to już jest, że człowiek słyszy rytm, rzuca wszystko i biegnie na poszukiwanie źródła. I ja uległem tej hipnozie, trafiając po kilku minutach w sam środek uroczystej procesji wielkanocnej. Przeszedłem z innymi aż do końca, do złożenia figury Matki Bożej w miejscowej katedrze wiedząc już , że następnego dnia robię sobie przerwę w pracy. Wycieczkę zaplanowałem w 20 min. i ruszyłem na objazd wyspy, dziwiąc się z każdym przejechanym kilometrem coraz bardziej, jak to jest możliwe, że nie odkryłem jej dla siebie wcześniej. Przecież tutaj jest wszystko, czego potrzeba do spędzenia wspaniałych wakacji! Rewelacyjne widoki (jeśli akurat nie przechodzi chmura), mnóstwo miejsc do zwiedzania, ocean pełen ryb i waleni, przyjazna pogoda, pyszne sery i wiele, wiele więcej. Obiecałem sobie, że podzielę się tą fascynacją z Wami, organizując na Azorach rejso-wycieczkę.
   Rok później zebrała się fantastyczna załoga, która za moją namową zdecydowała się na rejs na Azorach. Dziewięć odważnych Pań zrezygnowało z plażingu dla atlantyckiej przygody. Tak wyglądał nasz rejs i takie będą następne:
Dzień I - nic szczególnego: przelot  do Ponta Delgada. Jeśli macie dłuższy urlop, polecam przystanek w Lisbonie. Wieczorem meldujemy się w hotelu i idziemy na spacer po starówce.
Dzień II - od rana, wynajętymi autami zwiedzamy północną część Sao Miguel. Punkty widokowe, zasiedlone kaldery, park z gejzerami. Może zdążymy odwiedzic plantację herbaty. Jeśli nie, kupimy próbki miejscowych odmian w baaardzo klimatycznym sklepie "kolonialnym".
Dzień III - Rezerwujemy poranne oglądanie kaszalotów. Cchętni mogą nawet popływać z dzikimi delfinami.  Krótki lunch i wycieczka na południowe krańce wyspy. Wieczorem, w restauracji delektujemy się  wołowiną podawaną w tradycyjny sposób.
Dzień IV - nieco leniwy.... rano krótki przelot na wyspę Faial i transport do mariny i .... czekamy na odbiór jachtu, ale przecież możemy w tym czasie zwiedzić wyspę Faial. Co nam oferuje? Wulkan Capelinhos, muzeum wielorybnicze, następną kalderę, zabytki i miejsca widokowe.  Po południu embarking, spacerek po Horcie. Może trafimy na jakiś koncert w słynnym Peters Bar?
Dzień V - no i zaczęły się schody..... musicie pamiętać, że jesteśmy na oceanie więc dalsze plany bardzo zależą od łaskawości imć Posejdona. Chcielibyśmy wypłynąć rano i zatrzymać się na oglądanie wielorybów, a na noc zatrzymać się w Velas na Sao Jorge, ale plany są po to.... aby je zmieniać.
Dzień VI - jeśli udało nam się dotrzeć do Velas, popłyniemy na Terceirę. gdzie czekać na nas będzie miejsce w marinie Angra do Heroismo. Tena dzień upłynie nam na spokojnym żeglowaniu.
Dzień VII - zostajemy na Terceirze i zwiedzamy. W ofercie wyspa ma paczworki w wygasłym wulkanie, jaskinie, fort Sao Sebastiao i nie tylko...
Dzień VIII - znów w morzu. Tym razem płyniemy do wyspy Graciosa. Zatrzymamy się w niewielkim porcie miejskim. Wierzcie mi, lub nie, ale tutaj nawet odprawa w Guardia Costiera jest przyjemnym przeżyciem.   Wieczór będzie czasem na zebranie sił.
Dzień IX - dzisiaj znów nie ma pływania. Graciosa, niewielka wyspa oferuje nam dzisiaj na prawdę wiele. Kto chce, może cały dzień wylegiwać się na plaży i obserwować prawdziwe życie Lagoa, małego miasteczka na krańcu świata. Bez turystów, bez nachalnych sprzedawców pamiątek. Nie lubisz się wylegiwać? Tutejszy taksówkarz zawiezie Cię do Santa Cruz, do wulkanu i do term, pięknie opowiadając o swojej wyspie.
Dzień X - wracamy na Faial, do Horty. Dłuuugi przelot, znów pożeglujemy. Kontemplujemy wycieczkę pakując ciuchy, popadamy w zadumę oglądając fotki, przy winku planujemy następne wypady "za miedzę".
   Pogoda na Azorach, jak to na wyspach - zmienną jest, ale opady są zazwyczaj przelotne. Latem możemy spodziewać się dużo słońca, temp. powietrza ok. 23 st. C, a wody ok. 20st C.
Nie spodziewajmy się w tym czasie wielkich wichur, a tornada tam nie zaglądają. Jest to terytorium Portugalii, a więc obszar Schengen, walutą jest EUR, czas -1 UTC, napięcie 230 V. Żywność nie jest droższa niż w krajach Europy zachodniej, a posiłki w restauracjach na pewno tańsze niż w Chorwacji! Portugalczycy kochają swoje wyspy i widać to na każdym kroku. Są przyjazne, zadbane, a mieszkańcy bardzo mili. W mowie trochę szeleszczą, ale nie ma problemu z przejściem na j. angielski.

CENA: 860,- EUR a w niej:
- miejsce na jachcie w 2-osobowej kajucie (jacht
  typu premium min. 45`) prowadzonym przez
  skippera
- 3 noclegi w hotelu w Ponta Delgada
- koszt wynajęcia aut na wyspach
- ubezpieczenie

KOSZTY NA MIEJSCU:
   - wyżywienie - opłata transit-log jachtu - 19,
                                                               EUR/osoba
   - paliwo do jachtu i aut (łącznie ok. 30,
                                                               EUR/osoba
   - przejazdy z lotnisk (ok. 10,- EUR)
   - opłaty za mariny: do 20,- EUR/osoba
   - przeloty na Azory i pomiędzy wyspami

Kaucja: 100,- EUR - zwrotna
ZGŁOSZENIA na rejs czerwcowy                       
ZGŁOSZENIA na rejs lipcowy
HomeMyRejsyGaleriaInfoKontaktBlog

Rejs na Azorach

Dzień XI - rano zdajemy jacht. Żegnamy się z przemiłymi Annabele i Nikolai. Ostatnie chwile spędzamy na maleńkim lotnisku, popijając kawę i gapiąc się w Atlantyk.
Cena 860,- EUR
(11 dni)